Barcelona,Hiszpania
Środa,11.09.2032
Weszłam do mojej ulubionej cukierni.Niestety nie mogłam sobie pozwolić na pyszne ciasto z kremem cytrynowym gdyż musiałam szybko odebrać tort ojca.
Urodziny trenera.
Kogo obchodzi ,że jakieś gościu,który próbuje wyszkolić bandę idiotów ,ma urodziny?
Na pewno nie mnie,ale mój ojciec gadał o tym przez ostatni miesiąc.
Przy śniadaniu:klub,urodziny,transfery,sezon,liga mistrzów.
Przy obiedzie :klub,urodziny,transfery,sezon,liga mistrzów.
Przy kolacji: klub,urodziny,transfery,sezon,liga mistrzów.
I tak w kółko,a ja mam już tego serdecznie dość. O moich urodzinach musi mu przypominać mama.
-Przepraszam mogę w czymś pomóc?-spytała kelnerka gdy usiadłam przy stoliku pod oknem.
-Przyszłam odebrać tort.-uśmiechnęłam się krzywo.
-Nazwisko?
-Martinez.
-Dobrze,proszę chwilkę zaczekać.
Oparłam się o bardzo niewygodne krzesło i wyjęłam iphone'a.
Była już 12:15,a na stadionie miałam być o 11:50.
Chuj z tym.
-Proszę bardzo.-kelnerka postawiła tort na stoliku.
-Dziękuję-mruknęłam.
Potem wzięłam tort i wyszłam.
*
Skręciłam w wąską uliczkę prowadzącą na stadion.Było to jedno z moich ulubionych miejsc w całej Barcelonie,a nawet Hiszpanii.Stare kamieniczki,cisza i spokój.
Wyjęłam telefon . Miałam zamiar zamiar sprawdzić godzinę lecz ktoś na mnie wbiegł.
Iphone i tort wypadły mi z rąk. Z obydwu rzeczy nie pozostało nic.
-Patrz co zrobiłeś !- wrzasnęłam na bruneta.
-Spokojnie dziewczynko.
-Spokojnie? Czy ty wiesz ile kosztował ten telefon?
-Wiem bo mam taki sam.-zaśmiał się.
-Bawi cię to?
-Skądże.-rzucił i odszedł.
Nienawidzę takich chamskich ludzi.
Kucnęłam by spośród szkieł i słodkiej masy odnaleźć moją kartę SIM oraz kartę pamięci.
Po kilku chwilach udało mi się lecz to nie była jedyna rzecz odnaleziona przeze mnie. Obok moich nóg leżała koszulka i to nie byle jaka bo oryginalna klubowa Barcelony do treningów. Dzięki mojemu ojcu już się trochę na tym znam więc no... Mogłam się teraz domyślić ,że ten idiota jest zawodnikiem Barcy,a to była już dla mnie wiele bo teraz wystarczy tylko,że pójdę na ten bankiet dla Abidala i go znajdę.
Ehh,tylko,że jest jeden wielki problem,a mianowicie to ,że ja w ogóle nie wiem jak on wygląda,ale i tak jakoś sobie poradzę,a później ojciec go zniszczy.
***
Thiago
Ja pierdole.
Co to za idiotka? I jeszcze miała czelność na mnie wrzeszczeć.
Jak się dowiem kto to ,to pożałuje bo ja takiego zachowania tolerował nie będę.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Całkiem nowe opowiadanie, inne od wszystkich ;)
Nie wiem czy je skończę,nie wiem jak się potoczy.... Nudne ferie wymusiły na mnie zaczęcie pisania ;)
Więc no... życzcie mi powodzenia w dotrwaniu do końca ;)
#kochambardzo
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz